wtorek, 30 grudnia 2014

New Year, as far back Tomorrow.

Święta, święta... i po świętach. 
O dziwo udało mi się nie przytyć. 
Zgubiłam 4 kg. Ważę ponad 61 kg.

Wczoraj zjadłam tylko jogurt i dwa ciasteczka domowej roboty. Oczywiście towarzyszyła mi przy tym butelka wody i szklanka kompotu z jabłek. 
Dzisiaj było już nieco gorzej: jogurt, trochę zupy, 2 kawałki ciasta domowej roboty, woda i szklanka słodzonej herbaty z cytryną. 
Chciałabym poważnie zabrać się za ćwiczenia z mel B, ale nie jestem pewna czy mi się uda.
Wiem jedno: Muszę zawalczyć o swoje ciało.
Potrzebuję wiele motywacji i samozaparcia. 




piątek, 19 grudnia 2014

Weight

Moje złe samopoczucie sprowadza się do ciągu przestępstw jakie dzisiaj popełniłam.
Czuję się zbyt ciężka, by cokolwiek zrobić. Jak wiemy wigilia klasowa przechowuje tyle kalorii, ile nawet nie potrafimy sobie wyobrazić. 
Pierwszy raz od długiego czasu, ubrałam sukienkę i odsłoniłam jakąś część nóg. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz ją przymierzałam, to miałam ochotę się rozpłakać. Nienawidzę swoich nóg.
Moja waga wynosi dzisiaj 63,6 kg. Przerażają mnie te wszystkie tony kalorii. które dzisiaj miałam okazję pochłonąć. 
Muszę zacząć się jakoś kontrolować. Inaczej moja droga do piękna zakończy się niepowodzeniem. 

czwartek, 18 grudnia 2014

First Purpose

Ciągle rozmyślam nad pięknem ludzkiego ciała. Największą zależnością tej decydującej prezentacji, jest szczupła sylwetka. To właśnie od niej postanowiłam zacząć.
Moim celem jest pozbycie się 19 kg, tak by z 65 zrobiło się 46. 
Ten okres, może nie jest najkorzystniejszy, bowiem święta = obżarstwo, nowy rok = duże ilości alkoholu i góry obrzydliwie niezdrowego jedzenia, zatem postanowiłam zrealizować swój cel w tempie 6 miesięcy, tak by na letni okres moje piękno miało już widoczne efekty.
Czeka mnie wiele pracy, jednak wiem, że pragnę tego bardziej niż czegokolwiek innego i jestem w stanie temu podołać.
Czego oczekuję? Między innymi płaskiego brzucha, wydatnej talii, wydatnych kości biodrowych, szczupłych nóg i pięknych, okrągłych pośladków.


"Nie musisz być perfekcyjną na starcie, ale musisz wystartować, żeby osiągnąć perfekcję kiedykolwiek."

Here we go!




Ten blog powstał w dość oczywistym dla mnie celu. Zamierzam prowadzić tutaj coś w rodzaju dzienniczka, który uchylałby mi drogę do perfekcji.

Pragnę podjąć walkę z każdą swoją niedoskonałością i opisywać stawiane sobie cele, jak i cały proces dążenia do ich realizacji. 
Czując w sercu ogromną pustkę, straciłam siłę do życia. Odzyskałam ją dzięki przekonaniu, że teraz mogę być już tylko lepszą, piękniejszą sobą, nawet jeżeli tylko dla mnie miałoby to jakieś znaczenie.
Wiele osób mawia, że kiedy czujemy się atrakcyjni i pewni swojego ciała, to tacy właśnie jesteśmy w oczach innych. I czasem kiedy tak rozważam temat swojej niezdarności, braku pewności swoich ruchów, braku gracji oraz wstydu, którym owinęłam się, niczym wszystkimi za dużymi ubraniami, którymi na co dzień pragnę zakryć swoje ciało, to dochodzę do wniosku, że każdy tak mnie postrzega. 
A więc pierwszy cel, który pragnę osiągnąć, to ATRAKCYJNOŚĆ, która dzieli się jeszcze na parę niższych, ale bardzo ważnych szczytów. Atrakcyjność, to bogini niemalże każdej kobiety. Nie opiera się tylko na fizyce, wyglądzie, kształcie, lecz zawiera też wiele istotnych elementów psychicznych, między innymi tą wewnętrzną pewność i świadomość swojego piękna. Co muszę zrobić? Wydaje mi się, że dobre nastawienie psychiczne i parę zmian w moim ciele sprawi, że poczuję się bardziej atrakcyjna i wartościowa.